Nowy etap !!!
Dzień jak co dzień, a jednak całkiem inny. 01.08.2010 nerwy, nerwy i jeszcze raz nerwy, oczywiście mowa nie o moich nerwach a o nerwach mojej żony Sabiny. W sumie wogólę się jej nie dziwię kilka godzin później miał nadejść pierwszy dzień w jej nowej pracy, miała prawo do takiego stresu. Początki jak to początki, były trudne ale najważniejsze że tydzień już minął, Sabina coraz lepiej wczuwa się w swoją rolę i mam nadzieję że wszystko pójdzie jak najlepiej, czego jej mocno życzę.
Urlop, urlop po urlopie :(
Zaczęło się niewinnie od wyjazdu do Rymanowa. Plan był taki aby wyruszyć w piątek do południa, ale jako że nic ciekawego nie działo się w Rzeszowie ruszyliśmy w czwartek późnym popołudniem tj. 15.07.2010 r. Powiem krótko i zwięźle, takiego wyjazdu w tak zajebistym towarzystwie nie przeżyłem już dawno, nic dodać nic ująć. Potem, aby jak najszybciej uciec od trybu wielkomiejskiego po powrocie z Rymanowa pojechaliśmy wraz z żoną do rodzinnego miasta Przeworsk gdzie oczywiście nie obyło się bez spotkań ze starymi znajomymi (w sumie szkoda że tak krótko). Przeworsk jak to Przeworsk, zero atrakcji, rozrywek, jakby nie znajomi to totalna porażka, dlatego też w środę dnia 21.07.1010 wyruszamy z małżonką do Krasnobrodu, gdzie teściowie wraz z ciocią i kuzynką małżonki już odpoczywali w wynajętym domku. Wyjazd udany, w ciszy i spokoju skończyłem czytać Kod Leonarda Da Vinci oraz udało mi się odpocząć psychicznie, co w ostatnim czasie bywa coraz trudniejsze. Po powrocie z Krasnobrodu trzeba było pozałatwiać kilka ważnych spraw w obrębie miasta Przeworsk, poszło gładko i skutecznie, dlatego też już w tym samym dniu wylądowaliśmy w Rzeszowie. Z nadmiaru czasu w końcu udało nam się przenieść do nowego pokoju, i przyznam że chyba nie był to najlepszy nasz pomysł w ostatnim czasie, powodów nie będę podawał. Na tym zakończę chyba opisówkę swojego urlopu bo nic więcej ciekawego się nie wydarzyło.
Szybko i bezboleśnie :)
Rzec można hurra!!!. Kolejny semestr za mną, łatwo nie było, ale jak to się mówi dla chcącego nic trudnego. Napisanych parę projektów, troszkę aktywności na laborkach i co w związku z tym, a to że pisałem tylko jeden, jedyny egzamin i to z języka angielskiego, reszta ocen przepisana z laboratoriów. I jak się tu nie radować, założone cele w październiku zeszłego roku zrealizowane, będzie stypendium. Teraz tylko krótkie oczekiwanie na urlop, potem spakować manatki i wraz z ukochaną wyjechać na upragnione wakacje, odpocząć od całego tego bałaganu.
Pora na zmiany!!!
Idąc z postępem czasu postanowiłem w końcu co nie co zmienić w swoim wirtualnym świecie, czego efektem jest ten blog, który oparty jest na gotowej platformie publikacyjnej zwanej WORDPRESS. Mówiąc krótko i zwięźle, jestem leniem, idę na łatwiznę, nie chce mi się już bawić w dłubaninę w kodzie html i css. Mam tylko nadzieję że to całe moje lenistwo nie przyczyni się do tego że strona dalej nie będzie edytowana przez dłuższy okres. To tyle słowem wstępu, wszystkich serdecznie zapraszam do zaglądania na swoją stronę, bez względu na to czy coś na niej będzie czy też nie.